19. Pięć Smaków | Dżem z czarnej porzeczki – recenzja “My Sassy Girl” (reż. Jae-young Kwak)
Gyeon-woo to zwykły chłopak. Studiuje, choć nie ma pomysłu na siebie. Spotyka się z kumplami na piwo, a jeśli wróci za późno do domu, matka wita go klapkiem. Marzy o dziewczynie, ale nie potrafi tego pragnienia urzeczywistnić. Pewnego dnia, czekając na stacji metra, ratuje pijaną dziewczynę przed upadkiem na tory. Kiedy chwilę później zostaje wzięty za jej chłopaka, decyduje się nią zaopiekować, najpierw na jeden wieczór, później do czasu, aż wyleczy jej smutek. Dziewczyna okazuje się być iście dzika, co czyni życie Gyeon-woo ciekawszym, ale i niespokojnym.
Ustalmy na samym wstępie: nie można traktować tego filmu na poważnie. Jeśli nie uznamy, że to baśń, będziemy się denerwować na bardzo toksyczne, przemocowe zachowanie bohaterki i nawet finałowe wyjaśnienia nie sprawią, że jej działania staną się lepsze.
Bo tak, relacja między bohaterami jest toksyczna. Takie działania w prawdziwym życiu byłyby po prostu przemocą i muszę wyraźnie oddzielić film od świata realnego. Na seansie bawiłem się dobrze, nawet wzruszyłem i może kiedyś obejrzę ten film ponownie. Jednak gdyby ktokolwiek z moich znajomych był w takim związku, prosiłbym o jego zakończenie.
To powiedziawszy, mogę film pochwalić. To naprawdę zabawna komedia. Nawet jeśli nie każdego będą zachwycać bardziej fizjologiczne żarty, to jest tutaj cała gama różnych komediowych zabiegów, które trzymają przy ekranie i każą się zastanawiać, gdzie wylądujemy za chwilę.
Środkowy segment film momentami wygląda jak sklejka kolejnych epizodów, bez wyraźnej ciągłości fabularnej, ale to tylko zmyłka. Historia ma bowiem konkretną kompozycję, która prowadzi bohaterów aż do zaskakującego, a dla niektórych na pewno też wzruszającego finału.
Jest w tę historię wpisana stara opowieść, która jednak częściej występuje w odwrotnej konfiguracji tzn. kobieta poznaje mężczyznę z problemami, ich związek jest toksyczny, ale ona wierzy, że dzięki miłości zdoła go zmienić (motyw popularny do dzisiaj, zwłaszcza w książkach dla nastolatek). I chociaż można powiedzieć o tym wiele złego, to jednak My Sassy Girl pozostaje tak rozczulającą historią, że ten jeden raz człowiek chce zrezygnować z trzymania się realizmu i uwierzyć, że tak właśnie mogłoby być.
Wierzyć chce się tym bardziej, gdy człowiek dowie się, że film powstał na podstawie prawdziwych wspomnień, ale po premierze para się rozstała a kobieta stwierdziła, że jej obraz w filmie jest wykrzywiony. Mężczyzna zaś nie zrobił większej kariery i jest do dzisiaj kojarzony głównie z MSG.
Bez względu na to, na ile historia jest prawdziwa, a na ile zmyślona, dała ona początek fenomenowi, który zaowocował sequelami oraz remake’ami w innych państwach (również w USA) oraz miał wpłynąć w Korei Południowej na debatę o rolach płciowych. I chociaż nie jest to liczba odsłon równająca się z Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie, to jednak ponad 20 lat temu musiał to być naprawdę duży, ponadnarodowy hit.
