1. BFF | Szumy samotności – recenzja “Królestwa Kensuke”
11-letni Michael razem ze swoją suczką Stellą lądują na wyspie jako rozbitkowie rozdzieleni od rodziców podczas sztormu. Szybko jednak okazuje się, że przebywa na niej jeszcze ktoś. Kiedy każdego wieczoru chłopiec powraca do prowizorycznego obozu, znajduje czekające na niego owoce i wodę pitną. Euforia miesza sie z obawą przed zagrożeniem. Na szczęście tym, kto pomagał młodemu rozbitkowi, jest staruszek Kensuke, były japoński żołnierz, który znalazł się tu najprawdopodobniej po jednej z wojen.
Kensuke na przestrzeni lat swojej samotności wypracował sobie szereg rytuałów, poznał każdy zakątek wyspy, a nawet stał się częścią stada orangutanów, z którymi połączyła go wyjątkowo więź. Dwójka bohaterów musi odnaleźć się w niecodziennej sytuacji. Michael będzie oswajał samotność i wyobcowanie, z kolei Kensuke będzie mierzył się z powrotem do życia z drugim człowiekiem. Czas upływa tej dwójce na spacerach, codziennych obowiązkach i nauce przydatnych umiejętności. Niestety, idyllę formułującej się więzi zaburza, lecz nie zaprzepaszcza, pojawienie sie na wyspie kłusowników, handlarzy małp, dla których jedyną moralnością jest spojrzenie króla na emblemacie monety. Królestwo Kensuke, jego cały świat staje w płomieniach, w obliczu niesłychanego brutalnego zagrożeniu, którego nie mógł przewidzieć. Dla obojga bohaterów będzie to nie tylko sprawdzian siły, lecz sprawdzian istoty człowieczeństwa.
Mimo, że w “Królestwie Kensuke” są wątki smutne i dynamiczne, to jest to przede wszystkim powolna opowieść o odnajdywaniu siebie na nowo. Poznawaniu twarzy odbitej w kałużach obcego miejsca. Rozumienia nie tylko tego, co się widzi, lecz czucia i słyszenia, jak cały tajemniczy, nieznany świat przemawia do nas. Czasem grożąc, czasem sugerując lepsze rozwiązanie, a innym razem rozpaczliwie prosząc o pomoc. Zawarte w “Królestwie Kensuke” wątki ekologiczne wybrzmiewają dobitnie. Choć sama animacja nie jest olśniewająca i być może nie rzuca na kolana, ani nie zmusza do biegania po sali i rozsypywania popcornu, to z pewnością jest pozycją wartą rekomendacji szczególnie dla osób z dziećmi, aby te w przystępny i łagodny sposób mogły nabierać świadomości, że choć małe już są częścią większej całości.
Dystrybutorem filmu jest Stowarzyszenie Nowe Horyzonty. Film wyświetlany był w ubiegłym roku podczas festiwalu Młode Horyzonty, a ja miałem przyjemność oglądać go podczas pierwszej edycji British Film Festival w Poznaniu. Był to dla mnie bardzo przyjemny, komfortowy seans, nie tylko jako fana animacji, ale też osoby poszukującej w niej czułości wykraczającej poza monotonne i bezpieczne nuty amerykańskiej wytwórni marzeń.
