Ten Typ Mes wyraża swoje niezadowolenie branżą filmową na najnowszej płycie “Bukowski”
Post poświęcony FILMOWCOM (niesponsorowany, tudzież niepoprawny)
Wczoraj na fizyki i digital dropnął “Bukowski” – najnowszy album Tego Typa Mesa. Amerykański pisarz dla Piotrka już od wielu lat jest inspiracją. Ostatnio wróciłem do innego jego numeru – “Dorosłych dzieci we mgle” z Kodexu IV od chłopaków z Białego Domu #71, gdzie nawijał o przemianie z bohaterow Bukowskiego w tych od Houellebecqa. Potwierdzam, kawałek z 2012 niezmiennie wchodzi tak samo dobrze.
Przyznam jeszcze, że po bardzo udanym “Rapersampler”, średnio siedzącym mi “Hello Baby” oraz dość kontrowersyjnej batalii z waniliowym bananem, wobec której ciężko mi się ustosunkować, wyczekiwałem nowego LP od Mesa. Dobra spokojnie! Nie będzie to recenzja albumu, bośmy tu nie od muzyki tylko filmów, ale poczułem się w obowiązku, żeby podrzucić Wam jeden przyjemnie bujający, szczególny kawałek z tej płyty o tytule “Filmowcy”, gdzie znany z niewyważonych opinii raper nawija o ludziach zza kamery.
A więc podsumowując filmowcy…
… są zj3b.@.n1
… chleją w barze, aż ich pieką twarze
… wykluczają tych spoza “szkoły”, a najciekawsi są spoza niej
… gwałcą osobiste historie, ogłaszając glorie
… nie napędza ich prawda, a nagrody Viva
… mieli zdjęcia nocne, mieli parę chwil, by sie ubrać, a zawsze są gotowi na pokaz
… w liczbie stu robią gnioty i palą pety, żaląc się przy okazji na sali koledze o imieniu Zbyszek, na to “kto to przyszedł”
… typu Komasa/Smarzol nie potrafią portretować wsi, bo trudno dostrzec wieś zza baru Studio*
… piszą gorsze monologi od nawigacji w Uberze
… blokują drogi planem filmowy, przez co nie można zaparkować pod domem i trzeba z buta iść kilometr
… dostają dotacje na scenariusze o Postaci, ale rodzinie tej Postaci nic nie wypłacą
… zwykli wystawiać środkowy paluch, bo wg nich oceniać to ich może tylko jury i publiczność festiwalu
… (sarkastycznie) piękni
* – artsy farsty bar typu warszawka w teatrze w PKiN
Prywatnie dodam, że choć album jest moim zdaniem nierówny i czasem coś zagrzyta, to po jego przesłuchaniu miałem na twarzy mały uśmieszek. Szczególnie rzecz jasna po kawałku “Filmowcy”. Typ nieustannie potrafi zbić słowa układając je w zaskakujący na koniec sposób czasem radykalny, czasem sarkastyczny, czasem błystkotliwy. Zachęcam więc do wrzucenia sobie “Bukowskiego” na słuchawki.
