Dziś wystartował 22. festiwal Millennium Docs Against Gravity, czyli polskie święto dokumentu. Dla mnie to taki szczególny okres w roku, kiedy znajduję czas i motywację (troszkę też cierpliwości), żeby przez kolejne 9 dni oglądać codziennie wyłącznie kino dokumentalne. Już od kilku lat mam przyjemność być akredytowanym i uczestniczyć we wrocławskiej edycji Millennium Docs Against Gravity Wrocław dzieląc sie potem wrażeniami i przeżyciami z i spoza sal kinowych.

Teraz jednak chciałbym poświęcić kilka słów szczególnie ważnemu na tej edycji filmowi p.t. “Nagłe przebłyski istnienia” w reżyserii Marka Cousinsa (“Odyseja filmowa”), za który twórca zgarnął rok temu główną nagrodę na festiwalu w Karlowych Varach. Tym razem swoje kolejne dzieło poświęcił szkockiej artystce Wilheminie Barns-Graham (1912-2004), z której twórczością od pierwszych kadrów widzimy, reżyser czuje specjalną więź. Zresztą nie zgrzeszę, jeśli określę ten film bardzo egoistycznym w swoim odautorskim komentarzu i spojrzeniu na obrazy, jak dowiadujemy się, zapomnianej oraz krzywdząco pominiętej artystki.

Dobrze wiadomo, że niektórzy sami sobie budują pomniki trwalsze niż ze spiżu. Jednak film Cousinsa zdaje się służyć za zewnętrzne dłuto człowieka zdeterminowanego do tego, by wydobyć z przeszłości, z piwnicy czasu wielki głaz, zetrzeć kurz i wydobyć z jego struktury człowieka, z jego oryginalnością, z jego wyjątkową historią, z jego wyjątkowym talentem. Tak właśnie reżyser przez 90 minut rzeźbi figurę Wilhelmy Barns-Grahams.

Bezpardonowo nie przejmuje się naszym zainteresowaniem. Mam wrażenie, że nie interesuje go też to, jak odbieramy tę opowieść. Dokument pozbawiony jest błyskotek. Bywa miejscami głośniejszy, ale nie jest to wołanie dopominające się czegokolwiek. W wyrzeźbionym portrecie Cousins pozostawia małe szpary, w których gwiżdże wiatr dmiący w nie, a za tym idzie zwrócienie uwagi przechodniów, którzy może zatrzymają się na chwilę i spojrzą, potem wyjmą telefon zastanawiając się kogo w zasadzie widzą. Może zostaną tu na dłużej. A może to sama artystka zostanie w nich dłużej.